Wspomnienia elektronika

„Wspomnienia elektronika”

Kiedy przywołuję w pamięci moje „informatyczne” wspomnienia na myśl przychodzi mi w pierwszej kolejności niezapomniany dialog inkasenta elektrowni ze Stanisławem Paluchem w filmie „Miś” z 1980 roku, który wyreżyserował Stanisław Bareja:

- Zobaczymy ile się tutaj nabiło?
- Czyli, że zasadniczo Pan się musi na tym rozeznać całkowicie żeby wiedzieć ile i gdzie?
- Dotychczas tak było ale teraz mamy komputer. Może pan pisać co tylko pan chce, to nie ma żadnego znaczenia.
- Komputer ???
- On ci i tak zawsze pomyli przy dodawaniu, proszę pana. Nie było miesiąca żeby się nie pomylił.
- Czyli, że teraz nie trzeba się tak znać na robocie?
- No teraz już nie, teraz jest dużo łatwiej, jest proszę pana …
- Komputer ?! – z politowaniem podsumował zastosowanie tej nowinki technicznej S. Paluch.

W rzeczywistości moje osobiste doświadczenia związane z informatyką zaczęły się w roku 1988 kiedy to rozpocząłem pracę w Centrum Informatyki Statystycznej, będącym jednostką pomocniczą Głównego Urzędu Statystycznego. To właśnie Centrum Informatyki Statystycznej  było wówczas jak i obecnie, odpowiedzialne za informatykę i jej utrzymanie na odpowiednim poziomie w całym resorcie statystyki.

Co prawda miałem już w tym czasie 10-cio letnie doświadczenie w pracy zawodowej o trochę innym charakterze ale jako elektronik z wykształcenia, z tego typu wyzwaniami zawodowymi pomimo, że spotkałem się z nimi w większości po raz pierwszy, jakoś dałem sobie radę.

Przyjęcie do nowej pracy wiązało się w czasie z zakupami i wprowadzeniem do użytkowania pierwszych mikrokomputerów  kompatybilnych z IBM PC/XT i powołaniem Działu Obsługi Technicznej Mikrokomputerów i Maszyn Biurowych, w którym to dziale zostałem wkrótce starszym specjalistą kierującym sekcją odpowiedzialną za utrzymanie właściwego stanu technicznego tego sprzętu.

Były to urządzenia oparte na mikroprocesorze Intela 8088, zakupione wiosną 1987 roku w firmach działających pod zapomnianymi już dzisiaj nazwami  - AGROKOMPUTER i ATRA .

Dla przypomnienia, Zakład Agrokomputer działający w ramach „Zakładów Usługowo-Wytwórczych Zarządu Krajowego Związku Młodzieży Wiejskiej  – Spółka z o.o. – „Agrotechnika””, to trochę z dzisiejszego punktu widzenia „egzotyczny” twór. Firma zajmująca się dotychczas handlem jajami i mięsem wkroczyła w 1987 roku na nasz krajowy rynek komputerowy. Utworzony w ramach tej działalności Zakład Agrokomputer  - najpierw jako pośrednik sprzedaży a następnie producent sprzętu - „wszedł na rynek przebojem, oferując konkurencyjne warunki sprzedaży, w tym bezpłatne oprogramowanie podstawowe, korzystne uprawnienia gwarancyjne itp.”. 

Pierwsze kilkanaście egzemplarzy zakupionych w firmie AGROKOMPUTER przekazano do eksploatacji dla jednostek organizacyjnych GUS w marcu 1987 roku a kilka następnych mikrokomputerów z firmy ATRA oznaczonych symbolem  „TC2000XT” w kwietniu tego samego roku. Obydwa typy mikrokomputerów dostarczone zostały w konfiguracji z drukarką igłową STAR SG15.

Dalsze zakupy sprzętu mikrokomputerowego zdecydowano się realizować w firmie EMIX.

Było to Przedsiębiorstwo Zagraniczne Wielobranżowe  prowadzące działalność w miejscowości Rybno w ówczesnym województwie skierniewickim.

Zakupione na podstawie  umowy z dnia 24 sierpnia mikrokomputery EMIX 86 XT TURBO w konfiguracji z pamięcią 640 kB RAM i koprocesorem matematycznym 8087 po dostarczeniu do GUS zainstalowane zostały u użytkowników w grudniu 1987 roku.

Oprogramowanie systemowe DOS 3.10 dostarczone było na 3 dyskietkach instalacyjnych o pojemności 360 kB.

Z punktu widzenia prowadzenia serwisu „naprawczego” mikrokomputery te zostały podzielone przez firmę EMIX na zespoły, wśród których wyodrębnione zostały dwie grupy. Wyszczególniono zespoły naprawialne, do których zaliczono:

• płytę główną (SBC 3 T),

• kartę grafiki monochromatycznej (HGC 5),

• kontroler dysków elastycznych (FDC 4),

• kartę wielofunkcyjną I/O (IOC 4),

• kartę synchronicznej transmisji szeregowej (BSC 1),

• kartę obsługi magnetycznej pamięci taśmowej (TMC 1),

• oraz zasilacz 150 W (MEQ 1).

Naprawa tych zespołów możliwa była ze względu na niewielką integrację podzespołów na płytkach drukowanych – gdzie uszkodzone elementy można było wymienić przy pomocy zwykłej lutownicy.

Zespoły, które w czasie eksploatacji trwale się zużywały lub nie było możliwości technicznych usunięcia niesprawności we własnym  serwisie przypisane zostały do grupy zespołów nienaprawialnych:

• stacja dysków elastycznych 5,25” – 360kB Matsushita – (mikrokomputer miał zainstalowane dwie takie stacje),

• dysk stały 20 MB SEAGATE (ST-225),

• kontroler dysku stałego (WD 1002A),

• monitor monochromatyczny 14” – „bursztyn”  (14 HP 22),

• klawiatura – polska (BTC 5349).

Dostawca mikrokomputerów zapewniał dostarczenie zespołów naprawialnych jak i nienaprawialnych dla serwisu wewnętrznego zgodnie z określonym zapotrzebowaniem.

Dla przykładu przytoczyć można w tym miejscu kilka cen, które obowiązywały w 1988 roku. Płyta główna XT – SBC 3T (bez układów pamięci i koprocesora) w firmie EMIX kosztowała wówczas 500 000,- zł a za dysk stały o pojemności 20 MB firmy SEAGATE wraz z kontrolerem WD 1002A i okablowaniem trzeba było zapłacić 1 500 000,- złotych. Razem, jeden kompletny zestaw serwisowy zespołów wchodzących w skład mikrokomputera EMIX 86 XT (bez obudowy) kosztował ok. 5 590 000,00- złotych .

Moja umiejętność obsługi mikrokomputera ograniczała się wówczas do włączenia zasilania i uruchomienia z dyskietki jakiejś gry zręcznościowej. Był to, nie tak znowu rzadko spotykany poziom zaawansowania o czym świadczyły odgłosy różnych charakterystycznych melodyjek dobiegających na korytarzach z za drzwi pokoi gdzie zainstalowane były pierwsze mikrokomputery.

Dopiero z czasem pojawiały się szkolenia, chociaż tych typowo technicznych było niewiele a wszelkie naprawy wykonywało się w oparciu o dostępną dokumentację, w której znajdowały się nieraz nawet schematy ideowe podzespołów. Zanim to jednak nastąpiło trzeba było najczęściej do wszystkiego dochodzić samemu opierając prace serwisowe głównie na zdobywanym latami doświadczeniu. Dzięki temu, przy użyciu zwykłego miernika uniwersalnego czy w bardziej skomplikowanych przypadkach oscyloskopu można było zlokalizować uszkodzony element i wymienić niesprawny tranzystor czy też układ scalony.

Pamiętam też z tego okresu kilkudniowy wyjazd szkoleniowy do montażowni mikrokomputerów w miejscowości Rybno, związany ze wspomnianymi już zakupami w firmie EMIX. Można było tam poznać cały proces składania tych urządzeń z podzespołów, ich uruchamiania i testowania na kolejnych etapach produkcji. To było bardzo przydatna wiedza w naszej pracy serwisowej.

Ważną rolę we właściwym działaniu sprzętu, poza „hardwarem” odgrywało zawsze w dużej mierze oprogramowanie – zarówno systemowe jak i aplikacyjne. Żeby jednak zaznajomić się i poznać dokładnie te zależności potrzebny był mikrokomputer serwisowy. W czasie kiedy w GUS użytkowanych było zaledwie kilkanaście tego typu „maszyn” trudno było, nawet jedną sztukę w takim celu udostępnić na stałe. Problem ten rozwiązany został w pewnym sensie poprzez wymagane przez producenta czy też dostawcę konserwacje, które były cyklicznie prowadzone zgodnie z harmonogramem. Dzięki temu w serwisie, w konserwacji był zawsze jakiś komputer, na którym można było się podszkolić i coś przetestować. 

Tak się złożyło, że korzystając z takiego układu pracy również ja mogłem praktycznie zaznajomić się z budową mikrokomputera i sprawdzić jak działają np. pewne polecenia systemu operacyjnego DOS. 

Trzeba tu wspomnieć, że wówczas wiele operacji trzeba było wykonać, wywołując ręcznie (wpisując z klawiatury) różnego rodzaju polecenia lub zapisywać je w plikach konfiguracyjnych – „autoexec” i „config”.  Któż dzisiaj pamięta, że przed wyłączeniem zasilania należało zainicjować komendę „park” (lub „diskpark”), która pozycjonowała głowice w taki sposób żeby nie uszkodziły powierzchni talerzy dysku twardego.

Obecnie chyba jedyną używaną powszechnie komendą mogącą kojarzyć się z dawnym DOS-em pozostał „format”, którego funkcje dobrze zapamiętałem w początkowych dniach mojej „informatycznej działalności”. Było to jedno z pierwszych poleceń jakie wystukałem, pisząc uważnie, tylko jednym palcem na klawiaturze żeby nie zrobić jakiegoś błędu.

I wtedy, w jednej chwili po naciśnięciu klawisza Enter „uleciała” nie wiadomo gdzie wielotygodniowa a może i wielomiesięczna praca jednego z departamentów. To mi najlepiej uświadomiło jak wygląda w praktyce wirtualna rzeczywistość … a zdobyte w ten sposób doświadczenie pozostało w pamięci już na zawsze.

Z historycznego punktu widzenia, wśród pierwszych mikrokomputerów PC/XT można jeszcze wspomnieć „konstrukcje” funkcjonujące pod nazwą „X-CELL”. W niedługim czasie pojawiły się też mikrokomputery PC/AT zawierające procesor 80286, zakupione w firmie PROSYSTEM.

Kolejny etap, który również tylko zaznaczę, to dostawy mikrokomputerów „klasy 386” (SX i DX) produkowanych w amerykańskiej firmie WEARNES pod nazwami COMLINE 386SX, BOLDLINE S i BOLDLINE ME a także jednostki serwerowe ALR z procesorami 386 i 486 dostarczane na początku lat 90-tych przez firmę TECHMEX mającą siedzibę w Bielsku Białej …

Dopiero z perspektywy czasu widać, nie wnikając w mało istotne dla użytkownika szczegóły techniczne, ile im brakowało do współcześnie użytkowanego sprzętu. Porównując tylko procesory i liczbę tranzystorów w nich umieszczonych dokładnie widać jak wielki jest skok technologiczny, który miał miejsce na przestrzeni ostatnich 30 lat. Nie wspominając już o dyskach twardych gdzie obecnie całą pojemność zajęło by jedno zdjęcie cyfrowe zapisane w wysokiej rozdzielczości. Podobnie dzieje się również gdy porównamy „możliwości” innych podzespołów.

W pracy, przy serwisowaniu sprzętu i oprogramowania zdarzają się na szczęście różne, „zabawne” sytuacje i „dziwne” zgłoszenia urozmaicające z reguły monotonne i standardowe procesy.

Dla przykładu wspomnę tylko, sprzed wielu już lat, jak jedna z użytkowniczek mikrokomputera zawiadomiła serwis o fakcie „zjadania” dyskietek przez urządzenie przez nią obsługiwane. Sytuacja szybko się wyjaśniła po zdjęciu obudowy z komputera, kiedy to okazało się, że w środku znajduje się kilka dyskietek bo operatorka wkładała je w szczelinę pomiędzy napędem a zaślepką zamiast do samego napędu. Podobnych przypadków można by przytoczyć więcej gdyż przez 30 lat miało miejsce wiele takich sytuacji.

Długo by można było jeszcze wspominać dawniejsze i te całkiem nowe czasy w informatyce, ale najlepszym chyba podsumowaniem mojej pracy zawodowej przy obsłudze technicznej sprzętu mikrokomputerowego jak również w związku z trzydziestoleciem wprowadzenia mikrokomputerów w Głównym Urzędzie Statystycznym było wykonanie w tym roku, według mojego autorskiego pomysłu wystawy prezentującej rozwój techniki mikrokomputerowej w statystyce w latach 1987 – 2017.

 

 

Wspominał:

Tomasz Ściborowski
starszy technik Wydziału Wsparcia Użytkownika
w Centrum Informatyki Statystycznej w Warszawie

Copyright © 2018 Główny Urząd Statystyczny